Klub turystyczny działający przy
CKiS w Krzeszowicach

czwartek, 11 marca 2021

Zimowa wspinaczka na Wielki Kopieniec


Jest niedziela 7 marca, pogoda zapowiada się piękna. Z wiadomych względów dwoma autobusami ruszamy na kolejną wycieczkę w Tatry. Przyjechaliśmy na parking w Toporowej Cyrli. Kierujemy się w stronę Zakopanego i po około 300m odnajdujemy wejście na szlak. Zielony szlak prowadzi nas pod górę. Przechodzimy obok ostatnich gospodarstw i wkraczamy na teren Tatrzańskiego Parku Narodowego. Cały czas idziemy w śniegu. Tu jeszcze zima na całego. Teraz Polana Kopieniec. To jedna z nielicznych tatrzańskich polan, na której odbywa się tak zwany wypas kulturowy. Ale na to trzeba jeszcze poczekać. Na razie śniegu po kolana. A wiosną zakwitają tu krokusy. To też możemy zobaczyć na razie oczami wyobraźni. Wspinamy się na szczyt. Wielki Kopieniec mierzy zaledwie 1328 m. n.p.m. ale ze szczytu rozciągają się przepiękne widoki. W gwarze podhalańskiej Kopieniec to góra o kształcie kopca. Z wierzchołka delektujemy się widokami na 4 strony świata. A ponieważ powietrze przejrzyste więc widać Giewont, Kasprowy Wierch, Świnicę i Pasmo Beskidów z Babią Górą. Ale wreszcie trzeba z Kopieńca zejść. Szlak prowadzi stromą ścieżką w dół. Mimo, że mamy na butach raki, część turystów decyduje się wrócić na polanę i rozwidleniem zielonego szlaku przejść ma Olczyską Polanę. Tutaj na drewnianych ławach chwilę odpoczywamy i posilamy przed dalszą trasą. W niedalekiej odległości od polany na wysokości 1063 m. n.p.m. znajduje się największe tatrzańskie wodne wywierzysko. Niesamowity widok. Z ziemi, spośród kamieni przy wysokich stanach wód wypływa do 600 litrów wody na sekundę. Dalej żółtym szlakiem idziemy na Nosalową Przełęcz, a potem zielonym do Kuźnic. Wszędzie pełno turystów. Z lekkim przerażeniem patrzymy na bardzo długą kolejkę czekających do kolejki na Kasprowy Wierch. Na szczęście nasi podróżnicy wolą chodzić. Ale do Krzeszowic wracamy autobusami. Po pańsku. A jakże. Każdemu przysługują dwa miejsca.

Teresa Rokicka




zdjęcia A. Rokicki
zdjęcia A. Rokicki










niedziela, 21 lutego 2021

Tatry Zachodnie-Dolina Kościeliska

 

     Ci, którzy śledzili prognozę pogody wiedzieli, że na weekend już od kilku dni zapowiadano słoneczną pogodę. Jednak to co zafundowała nam opatrzność było po prostu cudowne w dosłownym tego słowa znaczeniu.
W niedzielę o siódmej rano na pl. Kulczyckiego zebrała się bardzo liczna grupa ludzi, którym się chce wcześnie wstać, którzy lubią towarzystwo ludzi podobnie pozytywnie zakręconych, ludzi którzy lubią aktywny wypoczynek. Wszyscy zajęli miejsca w autokarze i ruszyliśmy w kierunku Zakopanego. Naszym celem była Dolina Kościeliska. Najprawdopodobniej każdy już kiedyś był w tej Dolinie, ale na pewno nie wszyscy wiedzieli jak wiele jest tam ciekawych miejsc, jaka jest z nimi związana historia, w którym miejscu należy zwrócić na co uwagę. I w tym miejscu jest zauważalna wyższość grupowych wyjazdów, gdzie jest ktoś kto może nam o tym poopowiadać.
Zaopatrzeni w mapki ze wskazaniem ciekawych miejsc wyruszyliśmy na trasę. Podzieliliśmy się na grupy, podgrupy i pary. Każdy obrał swój cel.
Jedni postanowili przejść nad Staw Smreczyński, inni zaliczyli boczne polany, zdecydowanie mniej uczęszczane takie jak np. Polana Kominiarska , jeszcze inni odnajdywali ślady dawnej działalności w Starych Kościeliskach , kolejni liczyli mostki na Kościeliskim Potoku. Natomiast wszyscy bez wyjątków zachwycali się niezwykle urokliwą Doliną Kościeliską, zjawiskowo pięknie oświetloną promieniami słonecznymi, oraz malowniczo prezentującymi się licznych turniami na tle lazurowego nieba.
Cała grupa spotkała się koło schroniska, chociaż nie wszystkim udało się skosztować schroniskowych specjałów. Piękna pogoda przyciągnęła rzesze turystów, kolejki były niemiłosierne, no cóż trudno się dziwić, miejsce jedno z najpiękniejszych w naszych Tatrach. W drodze powrotnej grupka zapaleńców postanowiła przejść przez Wąwóz Kraków. Bez odpowiedniego wyposażenia (raczki, latarki, rękawiczki) i w miarę dobrej kondycji fizycznej przejście przez dość ekstremalny odcinek byłby raczej nie możliwy. Wracając wskazywaliśmy tym którzy nie zauważyli krzyż pamiątkowy z napisem „Nic nad Boga”, figurkę św. Katarzyny, zastanawialiśmy się w którym miejscu na Polanie Pisanej było stare schronisko. W Starych Kościeliskach jeszcze raz zatrzymaliśmy się przy pamiątkowej tablicy przytwierdzonej do pozostałości po piecu hutniczym, nie moglibyśmy obojętnie przejść koło malowniczej kapliczki strzeżonej przez górnika i zbójnika i na zakończenie rzut okiem na sztolnię, która bardzo często jest mylona z jaskinią.
Zebraliśmy się o umówionej godzinie i pełni zachwytów, naładowanymi pozytywnymi emocjami ruszyliśmy w drogę powrotną. Szczęście towarzyszyło nam aż do Krzeszowic. Zazwyczaj zakorkowana „Zakopianka” była całkiem przejezdna i nie staliśmy w korkach, a to rzadkość.
Już w autokarze prawie wszyscy zapisali się na kolejną wycieczkę. Miejmy nadzieję, że pogoda nam dopisze, bo miła atmosfera, przyjazne spojrzenia i uśmiechy na twarzach są pewne w tej grupie.
 
                                                                              Teresa Ślusarczyk

zdjęcia A. Rokicki









wtorek, 9 lutego 2021

Zapowiedź wycieczki

 Wpłaty na wycieczkę Dolina Kościeliska (21.02.2021 r.)  są przyjmowane u Basi Styrylskiej w kiosku "Tabak"